Ewa Pajor bez Złotej Piłki. Liczby Polki robią wrażenie. Czy została niedoceniona?
Ewa Pajor zajęła drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki 2026. Najważniejsze indywidualne wyróżnienie w kobiecym futbolu trafiło do Alexii Putellas, która po raz trzeci w karierze została uznana za najlepszą piłkarkę świata. Wynik wywołał dyskusję wśród kibiców, szczególnie w Polsce, gdzie osiągnięcia naszej reprezentantki trudno przeoczyć.
Czy dorobek napastniczki FC Barcelony powinien wystarczyć do zwycięstwa? Jak na jej tle wypada laureatka plebiscytu? I dlaczego historia Roberta Lewandowskiego z 2020 roku wciąż budzi tyle emocji?
34 gole i 8 asyst. Kapitalny sezon Ewy Pajor
Polska napastniczka zakończyła sezon 2025/2026 z dorobkiem 34 bramek i ośmiu asyst w 46 występach w klubie i reprezentacji. To liczby, które stawiają ją w gronie najskuteczniejszych zawodniczek światowego futbolu.
Szczególnie imponująco wyglądał jej dorobek w Lidze Mistrzyń. Pajor zdobyła 11 bramek i została najlepszą strzelczynią rozgrywek. Barcelona sięgnęła po europejskie trofeum, a także mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Królowej i Superpuchar Hiszpanii.
Polka miała więc zarówno indywidualne osiągnięcia, jak i sukcesy drużynowe. Nie była jedynie zawodniczką, która regularnie trafiała do siatki w spotkaniach ligowych. Jej skuteczność miała znaczenie również na najważniejszej europejskiej scenie.
Drugie miejsce w plebiscycie nie powinno przesłaniać tego, jak udany był to sezon. Jednocześnie sam dorobek strzelecki nie przesądza automatycznie o zwycięstwie w głosowaniu, w którym oceniane są także inne elementy gry.
Alexia Putellas również miała mocne argumenty
Hiszpanka zdobyła Złotą Piłkę po raz trzeci. Wcześniej triumfowała w 2021 i 2022 roku, a tegoroczny sukces ponownie postawił ją wśród najbardziej utytułowanych laureatek kobiecego plebiscytu.
W sezonie ligowym 2025/2026 Putellas strzeliła dziewięć goli i zanotowała siedem asyst w 25 występach. W Lidze Mistrzyń jej dorobek wyniósł siedem bramek i siedem asyst w 11 spotkaniach. UEFA wybrała ją najlepszą zawodniczką tych rozgrywek.
Porównanie liczb ligowych przemawia pod względem strzeleckim na korzyść Pajor. Polka zdobyła 16 bramek, podczas gdy Hiszpanka dziewięć. Trzeba jednak pamiętać, że obie zawodniczki występują na różnych pozycjach.
Pajor jest napastniczką, której głównym zadaniem jest finalizowanie akcji. Putellas gra w środku pola, gdzie równie ważne są kreowanie sytuacji, rozbijanie defensywy rywala, kontrolowanie tempa spotkania i udział w budowaniu ataków.
To nie oznacza, że liczby Polki są mniej istotne. Przeciwnie — 34 gole i osiem asyst w całym sezonie to poważny argument w dyskusji o najważniejszej indywidualnej nagrodzie. Putellas również miała jednak znakomity sezon, a jej 14 bezpośrednich udziałów przy bramkach w Lidze Mistrzyń pokazuje, że nie była jedynie laureatką opierającą swoją kandydaturę na reputacji.
Barcelona, a teraz Anglia. Kiedy Putellas zmieniła klub?
Wokół laureatki plebiscytu pojawia się również pytanie o jej obecny klub. Alexia Putellas rzeczywiście przeniosła się do Anglii, ale dopiero po sezonie, za który przyznano Złotą Piłkę.
W rozgrywkach 2025/2026 Hiszpanka reprezentowała FC Barcelonę i właśnie za ten okres była oceniana w plebiscycie. Do London City Lionesses dołączyła w lipcu 2026 roku, przed rozpoczęciem sezonu 2026/2027.
Nie można zatem przypisywać jej sukcesów z poprzedniego sezonu angielskiemu zespołowi. Zarówno Putellas, jak i Pajor walczyły wówczas o trofea w barwach Barcelony.
Hiszpanka miała jednak jeszcze jeden argument: poza sukcesami klubowymi odegrała istotną rolę w reprezentacji Hiszpanii, z którą zdobyła Ligę Narodów UEFA w 2025 roku.
Czy Ewa Pajor została skrzywdzona?
To pytanie, na które nie da się odpowiedzieć wyłącznie na podstawie tabeli strzelczyń.
Pajor zdobyła więcej bramek ligowych, została najlepszą strzelczynią Ligi Mistrzyń i pomogła Barcelonie zdobyć cztery trofea. Putellas miała natomiast znakomite statystyki w europejskich rozgrywkach, została wybrana ich najlepszą zawodniczką i wnosiła do zespołu inne wartości niż typowa napastniczka.
Można więc uważać, że Polka miała argumenty wystarczające do zdobycia Złotej Piłki. Nie ma jednak podstaw, by sam wynik głosowania traktować jako dowód celowego pominięcia naszej reprezentantki.
Warto również pamiętać, że druga pozycja w plebiscycie nie oznacza braku uznania. Pajor znalazła się przed wieloma znakomitymi piłkarkami i potwierdziła, że należy do ścisłej światowej czołówki.
Nie zmienia to faktu, że kibice mają prawo dyskutować o kryteriach głosowania. Czy większą wagę powinny mieć gole, trofea, występy w najważniejszych spotkaniach, a może wszechstronny wpływ na grę drużyny? Właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część debaty.
Robert Lewandowski i Złota Piłka 2020. Pandemia zamknęła temat?
W Polsce dyskusja o Złotej Piłce dla Ewy Pajor naturalnie przywołuje historię Roberta Lewandowskiego. W 2020 roku napastnik Bayernu Monachium rozegrał sezon, który do dziś jest jednym z najmocniejszych argumentów w dyskusji o niespełnionych szansach polskiego futbolu.
Lewandowski zdobył 55 bramek w 47 meczach, a Bayern sięgnął po mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec i Ligę Mistrzów. Polak został królem strzelców wszystkich trzech rozgrywek.
Mimo tych osiągnięć Złota Piłka nie została przyznana. Organizatorzy z France Football uzasadnili decyzję pandemią COVID-19 i brakiem warunków pozwalających na sprawiedliwą ocenę zawodników w wyjątkowym sezonie.
To oficjalne wyjaśnienie, ale nie oznacza, że dyskusja musi się na nim kończyć.
Z perspektywy autora tego tekstu argument o pandemii nie zamyka sprawy. Skoro rozgrywki były kontynuowane, Bayern rozegrał kolejne spotkania i zdobył najważniejsze trofea, można było rozważyć przeprowadzenie plebiscytu z uwzględnieniem nadzwyczajnych okoliczności. Brak kibiców na trybunach nie zmieniał przecież liczby bramek Lewandowskiego ani faktu zdobycia przez niego potrójnej korony.
Oczywiście pandemia rzeczywiście wpłynęła na terminarze i warunki rywalizacji w różnych krajach. France Football mogło uznać, że różnice te uniemożliwiają rzetelne porównanie kandydatów. Można jednak polemizować z przekonaniem, że jedynym rozwiązaniem musiało być całkowite odwołanie nagrody.
Trzeba przy tym zachować precyzję: Lewandowski nie wygrał oficjalnie Złotej Piłki w 2020 roku, ponieważ plebiscytu nie przeprowadzono. Nie odebrano mu również przyznanej już statuetki. Został natomiast pozbawiony możliwości walki o wyróżnienie w sezonie, w którym jego osiągnięcia stanowiły wyjątkowo mocną kandydaturę.
I właśnie dlatego sprawa do dziś budzi emocje wśród polskich kibiców. Nie chodzi wyłącznie o narodowość piłkarza, lecz o pytanie, czy przy tak znakomitych wynikach można było znaleźć sposób na przeprowadzenie głosowania.
Dwie różne historie, ale jedna ważna dyskusja
Przypadków Ewy Pajor i Roberta Lewandowskiego nie należy stawiać na równi. W 2026 roku odbyło się głosowanie, a Polka zajęła drugie miejsce za Alexią Putellas. W 2020 roku plebiscyt został odwołany i nie ogłoszono zwycięzcy.
W obu przypadkach pozostaje jednak przestrzeń do rozmowy o tym, co powinno decydować o indywidualnych nagrodach w futbolu i jak organizatorzy powinni reagować na wyjątkowe okoliczności.
Ewa Pajor może odczuwać niedosyt, ale jej sezon był znakomity. 34 gole, osiem asyst, 11 trafień w Lidze Mistrzyń i cztery trofea z Barceloną to osiągnięcia, których nie trzeba sztucznie wyolbrzymiać, by uznać ich rangę.
Alexia Putellas także miała mocne argumenty. Jej triumf można analizować i poddawać dyskusji, ale nie ma podstaw, by odbierać jej zasługi tylko dlatego, że polscy kibice liczyli na zwycięstwo swojej reprezentantki.
W przypadku Lewandowskiego pozostaje natomiast pytanie, czy odwołanie całej edycji Złotej Piłki w 2020 roku było jedynym możliwym rozwiązaniem.
Jedno jest pewne: liczby, trofea i indywidualne wyróżnienia powinny być punktem wyjścia do dyskusji, a nie jej końcem.
A Wy jak oceniacie werdykt? Czy Ewa Pajor powinna była wygrać Złotą Piłkę 2026? I czy w 2020 roku Robert Lewandowski powinien dostać szansę na zdobycie nagrody mimo pandemii?
