Bartosz Boniecki (Star Starachowice): „Dawno nie cieszyłem się z wygranej tak bardzo jak teraz”
Wiślanie Skawina 1:2 Star Starachowice | Betclic 3. Liga, grupa IV
Star Starachowice pokonał na wyjeździe Wiślan Skawina 2:1 w spotkaniu Betclic 3. Ligi, grupy IV. Po meczu Bartosz Boniecki opowiedział o kontrowersyjnej sytuacji przy bramce rywali, przebiegu spotkania oraz radości z wywalczonych trzech punktów.
„Szczerze mówiąc, dobrze, że nie musiałem wypowiadać się na gorąco, bo emocje po tym meczu były ogromne i mogłoby paść zdecydowanie więcej mocnych słów. Teraz, już na chłodno, nadal ciężko mi zrozumieć to, co wydarzyło się przy straconej przez nas bramce.
Gram w piłkę od wielu lat i nigdy nie spotkałem się z czymś takim na boisku. Takie rzeczy kojarzyły mi się do tej pory tylko z telewizją i słynną „ręką Boga” Diego Maradony. Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że ktoś miał odwagę zrobić coś takiego w meczu piłkarskim, gdzie jednak gramy w piłkę nożną, a nie w siatkówkę. Jeszcze większe zdziwienie wywołuje u mnie to, że po wszystkim, również oglądając powtórkę, zawodnik cały czas cieszył się z tej bramki z ogromną euforią. Ciężko mi zrozumieć, czym człowiek może się kierować w takim momencie. Dla mnie to zdecydowanie przekroczyło pewną granicę.
Ale pomijając już samą tę sytuację, muszę powiedzieć, że jestem naprawdę pod wrażeniem Wiślan. To był dla nas bardzo ciężki mecz. Obie drużyny chciały grać w piłkę, utrzymywały się przy niej i nie było typowego przypadku czy kopania od jednej bramki do drugiej. Wiślanie mieli może lekką przewagę optyczną, szczególnie w środku boiska, gdzie bardzo dobrze utrzymywali się przy piłce, ale nie przekładało się to na jakąś ogromną liczbę sytuacji bramkowych.
Uważam, że takie mecze naprawdę chce się oglądać. Jeżeli spotykają się dwie drużyny, które potrafią grać w piłkę, to jest zupełnie inny poziom widowiska. I mimo że Wiślanie nie są obecnie na pierwszym miejscu w tabeli, to patrząc na ich sposób gry, naprawdę uważam, że stać ich na to, żeby być wyżej.
A jeśli chodzi o nasze trzy punkty, to dawno nie cieszyłem się z wygranej tak bardzo jak teraz. I nie chodzi nawet o to, że udało mi się strzelić bramkę. Najbardziej cieszy mnie reakcja całego zespołu po tym, co wydarzyło się przy bramce zdobytej ręką. Właśnie takiego zaangażowania, charakteru i determinacji chciałbym od nas zawsze.
To był prawdziwy mecz walki. Z obu stron nikt nie odpuszczał, nikt nie odkładał nogi, a jednocześnie obie drużyny próbowały grać w piłkę. Takie spotkania powinny być co tydzień, bo dzięki nim nie tylko my możemy podnosić swoje umiejętności, ale również przeciwnicy. I właśnie dlatego te trzy punkty smakują dla mnie wyjątkowo”.
Źródło zdjęcia: Baza Foto Sport, Piotr Szaraniec
