file_00000000b99c8246b0104ffb1a3e443f

Lech Poznań nie zdołał zrehabilitować się za porażkę z Crystal Palace. W drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Europy drużyna z Wielkopolski przegrała na własnym stadionie z Bayerem Leverkusen 0:4. Dwie porażki, osiem straconych bramek i ani jednego trafienia – początek europejskiej kampanii układa się dla mistrza Polski wyjątkowo źle.

Kolejny mecz, ten sam problem

Po przegranej 0:4 z Crystal Palace Lech miał okazję pokazać, że był to jedynie nieudany początek rywalizacji. Spotkanie z Bayerem Leverkusen przyniosło jednak podobny scenariusz. Goście wykorzystali błędy gospodarzy i jeszcze przed przerwą zbudowali trzybramkową przewagę.

W 29. minucie Patrik Schick wykorzystał rzut karny. Chwilę później Malik Tillman podwyższył prowadzenie, a tuż przed końcem pierwszej połowy Schick ponownie pokonał Mateusza Lisa z jedenastu metrów. W końcówce spotkania wynik na 4:0 ustalił Ibrahim Maza.

Obrona Lecha pod dużym znakiem zapytania

Osiem straconych bramek w dwóch spotkaniach to statystyka, obok której trudno przejść obojętnie. Defensywa Kolejorza nie zapewnia drużynie odpowiedniego bezpieczeństwa, a kolejne błędy ułatwiają zadanie rywalom. W starciu z Bayerem szczególnie widoczne były problemy z reakcją na sytuacje podbramkowe i powstrzymywaniem ataków przeciwnika.

Niepokój budzi również postawa Mateusza Lisa. Bramkarz nie zdołał zatrzymać ofensywy niemieckiego zespołu, choć odpowiedzialności za tak wysoką porażkę nie można przypisywać wyłącznie jemu. Problemy Lecha mają szerszy charakter i dotyczą funkcjonowania całej drużyny w grze obronnej.

Liga Mistrzów pozostaje odległym poziomem?

Przed sezonem można było zastanawiać się, jak Lech poradziłby sobie w Lidze Mistrzów, gdyby wywalczył awans do tych rozgrywek. Dotychczasowe wyniki w Lidze Europy pokazują, jak duże wyzwanie stanowi dla poznaniaków rywalizacja z mocnymi europejskimi przeciwnikami.

Dwie porażki po 0:4 nie oznaczają jeszcze końca szans w całej fazie ligowej, ale są wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Lech nie zdobył dotąd żadnej bramki, a jego defensywa pozwoliła rywalom na osiem trafień. Przy takiej dyspozycji trudno myśleć o skutecznej walce na europejskim poziomie.

Czas na odpowiedź

Przed Kolejorzem kolejne spotkania, w których będzie musiał poszukać punktów i odbudować pewność siebie. Potrzebna jest jednak nie tylko większa skuteczność w ataku, lecz przede wszystkim poprawa gry obronnej i ograniczenie indywidualnych błędów.

Mistrz Polski miał ambicje, by zaznaczyć swoją obecność w Europie. Po dwóch kolejkach bilans jest jednak bezlitosny: zero punktów, zero zdobytych bramek i osiem straconych goli. Jeśli Lech chce odwrócić losy swojej kampanii, musi szybko znaleźć odpowiedzi na problemy, które w europejskich meczach stają się coraz bardziej widoczne.

Jak ocenisz ten artykuł?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *