Martin Braithwaite. Od duńskich boisk do wielkiego futbolu i biznesu. Historia piłkarza, którego majątek budził ogromne zainteresowanie
Nie każdy piłkarz, który trafia do największych klubów Europy, zostaje światową gwiazdą. Nie każdy też kończy karierę z myślą o pracy trenerskiej czy pozostaniu w futbolu.
Martin Braithwaite to przykład zawodnika, którego historia wykracza poza sportowe osiągnięcia. Duńczyk występował w kilku europejskich ligach, reprezentował swój kraj na najważniejszych turniejach i przez pewien czas był częścią jednej z najbardziej rozpoznawalnych drużyn świata. Równolegle rozwijał jednak zainteresowania biznesowe.
To właśnie inwestycje w nieruchomości sprawiły, że jego nazwisko zaczęło pojawiać się w publikacjach poświęconych najbogatszym piłkarzom. W mediach krążyły szacunki sięgające setek milionów dolarów. Z czasem pojawiły się jednak również poważne pytania dotyczące rzeczywistej skali przedsięwzięcia, z którym był związany.
Aby zrozumieć tę historię, warto cofnąć się do początków jego kariery i prześledzić drogę, która zaprowadziła go z Danii na największe europejskie stadiony.
Początek w Danii. Pierwszy krok do zawodowego futbolu
Martin Braithwaite urodził się 5 czerwca 1991 roku w Esbjergu. Swoją piłkarską drogę rozpoczynał w lokalnym środowisku, a następnie rozwijał się w strukturach młodzieżowych duńskich klubów. Do seniorskiej drużyny Esbjerg fB dołączył w 2009 roku.
To właśnie tam zaczął budować pozycję zawodnika, który potrafił odnaleźć się zarówno w roli środkowego napastnika, jak i na skrzydle. Przez cztery sezony występował w pierwszym zespole, zdobywając doświadczenie w duńskiej ekstraklasie.
W sezonie 2012/2013 sięgnął z Esbjergiem po Puchar Danii. Było to jedno z pierwszych istotnych osiągnięć w jego karierze seniorskiej.
Dobra postawa otworzyła mu drogę do zagranicznego transferu. Latem 2013 roku przeniósł się do francuskiej Tuluzy, rozpoczynając nowy etap kariery.
Cztery lata we Francji i próba podbicia Anglii
Toulouse FC okazało się ważnym przystankiem w rozwoju Duńczyka. Braithwaite stopniowo umacniał swoją pozycję w zespole i regularnie występował w Ligue 1. Według danych przytaczanych przez FC Barcelonę w momencie jego późniejszego transferu do Katalonii zdobył 35 bramek w rozgrywkach francuskiej ekstraklasy.
W 2017 roku zdecydował się na kolejną zmianę otoczenia. Tym razem przeniósł się do angielskiego Middlesbrough, występującego w Championship.
Pobyt w Anglii nie przebiegał jednak tak, jak mógłby sobie wymarzyć. Już w styczniu 2018 roku został wypożyczony do Girondins Bordeaux. We Francji pomógł drużynie w walce o miejsce premiowane udziałem w europejskich pucharach, zdobywając cztery bramki.
Po powrocie do Middlesbrough nie zagrzał tam miejsca na długo. Zimą 2019 roku ponownie zmienił klub, tym razem przenosząc się na wypożyczenie do hiszpańskiego Leganés.
Ta decyzja okazała się przełomowa.
Leganés. Sezon, który otworzył drzwi do wielkiego klubu
W barwach Leganés Braithwaite pokazał się z dobrej strony w La Liga. Jego szybkość, pracowitość i umiejętność gry na różnych pozycjach w ofensywie pomagały drużynie w walce o utrzymanie.
W pierwszej części pobytu wystąpił w 19 spotkaniach ligowych i pucharowych, zdobywając pięć bramek oraz notując pięć asyst. Jego postawa przekonała klub do sfinalizowania transferu definitywnego latem 2019 roku.
Braithwaite miał już wówczas doświadczenie z kilku lig, występów w reprezentacji Danii i rywalizacji na wysokim poziomie. Nie był jednak zawodnikiem zaliczanym do światowej czołówki napastników. Jego kariera rozwijała się raczej poprzez kolejne udane etapy i wykorzystywanie pojawiających się okazji.
Właśnie dlatego wydarzenia z lutego 2020 roku były tak zaskakujące.
Zimą otworzyły się drzwi do Barcelony
W lutym 2020 roku FC Barcelona znalazła się w trudnej sytuacji kadrowej. Problemy zdrowotne zawodników ograniczyły możliwości zespołu w ofensywie, a szczególnie dotkliwa okazała się długotrwała kontuzja Ousmane’a Dembélé.
Przepisy hiszpańskiej ligi pozwalały w określonych okolicznościach na sprowadzenie zawodnika spoza standardowego okna transferowego w przypadku poważnej kontuzji piłkarza. Barcelona skorzystała z tej możliwości i zdecydowała się na pozyskanie napastnika Leganés.
20 lutego 2020 roku kataloński klub oficjalnie ogłosił transfer Braithwaite’a, płacąc klauzulę odstępnego w wysokości 18 milionów euro.
Duńczyk otrzymał tym samym szansę, która dla wielu piłkarzy pozostaje poza zasięgiem przez całą karierę. W ciągu kilku dni przeszedł drogę od walki o utrzymanie z Leganés do gry w zespole, w którym występowali Lionel Messi, Antoine Griezmann i inni uznani zawodnicy.
Nie był to jednak transfer wynikający z wieloletniej walki Barcelony o jednego z najbardziej pożądanych napastników na rynku. Okoliczności były wyjątkowe, a klub potrzebował dodatkowej opcji w ataku.
Braithwaite miał przede wszystkim uzupełnić kadrę i pomóc drużynie w trudnym momencie sezonu.
W Barcelonie rozegrał 58 oficjalnych spotkań i zdobył 10 bramek. W sezonie 2020/2021 sięgnął z zespołem po Puchar Króla. Nie zdołał jednak wywalczyć pozycji pierwszoplanowej gwiazdy, a jego rola w drużynie stopniowo malała.
Latem 2022 roku rozstał się z klubem.
Mimo że nie stał się jednym z symboli tamtej Barcelony, sam transfer pozostaje ciekawym przykładem tego, jak kontuzje i szczególne okoliczności mogą otworzyć zawodnikowi drzwi do największych drużyn.
Espanyol i powrót do roli jednego z liderów zespołu
Po odejściu z Barcelony Braithwaite związał się z Espanyolem, czyli klubem z tego samego miasta, który rywalizuje z katalońskim gigantem.
W nowym otoczeniu ponownie otrzymał okazję do regularnej gry. W sezonie 2023/2024 występował na drugim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii i zdobył 22 bramki ligowe.
Był jednym z najważniejszych zawodników zespołu, który wywalczył awans do La Liga. Jego skuteczność przypomniała, że nawet jeśli nie udało mu się na stałe przebić do grona gwiazd największych europejskich klubów, nadal potrafił mieć duży wpływ na wyniki drużyny.
Latem 2024 roku opuścił Espanyol i przeniósł się do brazylijskiego Grêmio.
W ten sposób kontynuował karierę na kolejnym kontynencie, nie ograniczając swojej zawodowej aktywności do europejskiego futbolu.
Nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Inwestycja, która przyciągnęła uwagę mediów
Równolegle z karierą piłkarską Braithwaite rozwijał zainteresowania biznesowe. Najwięcej uwagi poświęcono jego zaangażowaniu w przedsięwzięcie związane z amerykańskim rynkiem nieruchomości.
W 2017 roku Duńczyk miał zainwestować około 850 tysięcy dolarów w biznes powiązany z jego wujem Philipem Michaelem. Z projektem związana była spółka NYCE Companies.
Według wcześniejszych doniesień medialnych przedsięwzięcie rozwijało się bardzo szybko. Publikacje z 2021 roku informowały o ponad 1500 mieszkaniach i kolejnych 500 lokalach znajdujących się w fazie realizacji.
Z czasem zaczęły pojawiać się również szacunki majątku Braithwaite’a sięgające 287 milionów dolarów.
Takie kwoty sprawiły, że piłkarz zaczął być przedstawiany jako jeden z najbogatszych zawodników świata. Skala tych doniesień wymaga jednak istotnego zastrzeżenia.
Setki milionów dolarów pod znakiem zapytania
W październiku 2024 roku duńskie medium Frihedsbrevet opublikowało wyniki dziennikarskiego śledztwa dotyczącego przedsięwzięcia nieruchomościowego Braithwaite’a i jego wuja.
Według relacji z tego materiału dziennikarze nie byli w stanie potwierdzić istnienia większości nieruchomości przypisywanych opisywanemu imperium. Pojawiły się również wątpliwości dotyczące rzeczywistej wartości przedsięwzięcia.
Philip Michael miał informować, że firma zarządza aktywami o wartości około 300 milionów dolarów w imieniu inwestorów i klientów. Nie jest to jednak równoznaczne z tym, że sama spółka była warta taką kwotę, a tym bardziej że całość tej wartości należała do Braithwaite’a.
To ważne rozróżnienie. Wartość nieruchomości, aktywa zarządzane przez przedsiębiorstwo oraz prywatny majątek udziałowca to odrębne kategorie.
Dlatego kwoty pojawiające się w medialnych publikacjach należy traktować jako szacunki, a nie potwierdzone dane o osobistym majątku piłkarza.
Nie oznacza to automatycznie, że cała działalność biznesowa nie istniała. Pokazuje jednak, że skala przedsięwzięcia przedstawiana we wcześniejszych doniesieniach nie została w pełni potwierdzona przez niezależne ustalenia dziennikarskie.
Nie tylko nieruchomości
Zainteresowania biznesowe Duńczyka nie ograniczały się do rynku mieszkaniowego. Wraz z żoną angażował się również w przedsięwzięcia związane z gastronomią i modą.
To pokazuje, że starał się rozwijać działalność poza boiskiem i poszukiwać możliwości, które mogłyby przynosić korzyści również po zakończeniu kariery sportowej.
W przypadku zawodowych piłkarzy takie podejście ma szczególne znaczenie. Kariera na najwyższym poziomie trwa stosunkowo krótko, a osiągane w jej trakcie dochody nie gwarantują automatycznie bezpieczeństwa finansowego na całe życie.
Inwestowanie może pomóc w budowaniu długoterminowej niezależności, ale wiąże się również z ryzykiem. Ostateczne rezultaty zależą od jakości podejmowanych decyzji, sytuacji rynkowej i rzeczywistej kondycji przedsięwzięć.
W przypadku Braithwaite’a nie ma wystarczających, niezależnie potwierdzonych danych, aby dokładnie określić wartość wszystkich jego aktywów oraz udział poszczególnych biznesów w osobistym majątku.
Piłkarz, którego historia wykracza poza sport
Kariera Martina Braithwaite’a prowadziła przez Danię, Francję, Anglię, Hiszpanię i Brazylię. Były trofea, występy na wielkich turniejach i transfer, który zaskoczył wielu kibiców. Były również momenty, w których musiał szukać swojego miejsca w nowych zespołach i ponownie udowadniać swoją wartość.
Jednocześnie jego działalność biznesowa stała się ważnym elementem publicznego wizerunku. To właśnie ona sprawiła, że zaczęto opisywać go nie tylko jako piłkarza, lecz także jako inwestora zainteresowanego budowaniem kapitału poza futbolem.
Najbardziej spektakularne liczby związane z jego majątkiem pozostają jednak przedmiotem wątpliwości. Dlatego trudno odpowiedzialnie stwierdzić, że Braithwaite rzeczywiście zgromadził fortunę o wartości setek milionów dolarów.
Można natomiast dostrzec szerszy wymiar tej historii. Zawodowy sport może zapewnić kapitał i rozpoznawalność, ale nie musi być jedyną drogą rozwoju. Piłkarze coraz częściej próbują wykorzystać swoje możliwości do budowania działalności, która będzie funkcjonować niezależnie od wyników na boisku.
Historia Martina Braithwaite’a to opowieść nie tylko o futbolu i inwestycjach, lecz także o różnicy między medialną wyceną a rzeczywistym sukcesem finansowym.
I właśnie dlatego warto ją poznać — bez sprowadzania jej wyłącznie do jednej kwoty czy jednego transferu.
